śr, 19(6) sie środa, 19(6) sie 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 22 kwietnia 2015

„Diecezja slawońska to otwarta rana” - rozmowa z biskupem slawońskim Janem (Ćulibrkiem)

Niewiele wiemy na temat tragedii, którą przeżył i nadal przeżywa lud diecezji slawońskiej.

0 czytelników poleca

Niewiele wiemy na temat tragedii, którą przeżył i nadal przeżywa lud diecezji slawońskiej. Patrząc na zniszczone cerkwie i opuszczone wsie, w których ciężko znaleźć dom bez śladów kul, odnosi się wrażenie, że wojna zakończyła się wczoraj. W wywiadzie biskup Jan opowiada czytelnikom portalu pravoslavie.ru o historii i dzisiejszym stanie swojej diecezji.

Swietłana Ługanska: Wasza Ekscelencjo, opowiedzcie o historii diecezji slawońskiej (dawniej pakrackiej)

Biskup Jan (Ćulibrk): Slawonia – to obszar apostolski, będący częścią Panonii, którą przemierzali uczniowie Chrystusa i ich następcy. Codziennie na tych i na pobliskich terenach odkrywamy coraz to nowe wczesnochrześcijańskie i wczesnobizantyjskie bazyliki. Całkiem niedawno w Republice Serbskiej [część Bośni i Hercegowiny], w miejscowości Bakinci, odkryto ogromną bazylikę.

Ważne historyczne wydarzenia są związane z przybyciem na te tereny świętych równych apostołom Cyryla i Metodego. Zgodnie z ustnymi podaniami, św. Cyryl nauczał tam, gdzie dziś się znajduje monaster pod wezwaniem św. Anny, w pobliżu Daruvaru [dzisiejsza Chorwacja], natomiast św. Metody chrzcił ludność w przepływającej pod monasterem rzece Ilowa.

Do największych zmian doszło w XV-XVI w. z powodu wtargnięcia Turków i zdobycia przez nich tych terenów. Wtedy opustoszało całe terytorium Slawonii, ponieważ mieszkańcy porzucali je, aby ratować siebie. Jednakże Turcy znów zasiedlali je prawosławną ludnością, aby ziemie nie stały puste. Z tamtych czasów zachował się monaster Orahovica, w którym znajduje się część relikwii (ręka) św. Anastazji z Dalmacji (Oswobodzicielki). Kiedyś monaster ten był związany ze Świętą Górą Atos oraz z Rosją – jak mówią kroniki, mnisi z tego monasteru podróżowali tam, aby zebrać ofiarę. Z zewnątrz monaster Orahovica jest podobny do monasterów ze Świętej Góry (np. do Kastamonitu). Znajduje się on na terenach górskich (góry Papuk). Nieco później, kiedy Turcy opuszczali terytorium Slawonii, okrutnie rozprawili się z bałkańskimi chrześcijanami. Właśnie wtedy, w 1699 roku, patriarcha Arseniusz III zebrał Serbów z Kosowa i Metochii oraz z otaczających je terenów do wielkiego przesiedlenia. Niedaleko stąd, w miasteczku Sirač, znajdowała się jego rezydencja, twierdza, w której żył, kiedy przybył tu razem z tysiącami nowych chrześcijan. W tamtych czasach, w korespondencji między patriarchą i dworem wiedeńskim, Slawonia była nazywana Małą Raszką. Patriarcha Arseniusz był także założycielem naszej diecezjalnej biblioteki – jednej z najważniejszych osobliwości slawońskiej diecezji. W bibliotece można naliczyć około stu rękopisów. Obecnie badamy, w jakim stanie się ona znajduje.

Ile monasterów zachowało się na terytorium diecezji?

Z czasów patriarchy Arseniusza III zachował się monaster Pakra pod wezwaniem Wprowadzenia Najświętszej Marii Panny do świątyni. Monaster ten był związany ze Świętą Górą dzięki działalności żyjącego w nim mnicha Besariona, który wcześniej przebywał w monasterze św. Sawy Oświęconego na pustyni w Palestynie. Po siedmiu latach służby w monasterze Pakra, mnich został skierowany do Erdelj [węgierska nazwa Siedmiogrodu, używana także w serbskim; po polsku również „Transylwania”], aby walczyć z unią. Został aresztowany przez władze austriackie, a następnie osadzony w znanym więzieniu Kufstein, w którym umarł. Oprócz monasterów Orahovica i Pakra, zachował się monaster św. Anny, który jest unikalnym przykładem monasteru zbudowanego w stylu gotyckim. Zanim Maria Teresa Habsburg przekazała go dla prawosławnych, wcześniej należał on do Zakonu Św. Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów).

Warto jeszcze zauważyć, że ci ludzie, którzy przybyli wtedy z Kosowa i Metochii, wymieszali się z miejscową ludnością, a w czasie II wojny światowej ich potomkowie przeżyli na tych terenach straszliwe cierpienia, możliwe, że były to największe cierpienia prawosławnych w historii chrześcijaństwa.

Ustasze (Chorwacki Ruch Rewolucyjny) broniąc, ich zdaniem, katolicką wiarę, w nieludzki sposób wyniszczyli setki tysięcy chrześcijan prawosławnych, tym samym przekształcając wszystkie wsie naszej diecezji w święte miejsca. Najważniejszym miejscem naszej diecezji jest Jasenovac. To tutaj za czasów II wojny światowej znajdował się najstraszniejszy obóz koncentracyjny dawnej Jugosławii. Jasenovac ma swoją szczególną, wielką historię. W czasie II wojny światowej zniszczono tu cerkiew parafialną, którą następnie odbudowano w 1984 r., a obecnie służy ona jako czwarty monaster w naszej diecezji.

W jakim stanie znajduje się obecnie diecezja?

Cała diecezja to otwarta rana. Ona była otwartą raną już wtedy, gdy wtargnęli do niej Turcy, a także za czasów ucisku unitów, czyli na przestrzeni całej swej historii, jednakże to, co się z nią stało w czasie II Wojny Światowej, jest z niczym nieporównywalne: była ona praktycznie starta z powierzchni ziemi. W latach 80-tych diecezja tylko co zaczęła się odradzać i praktycznie od razu zaczęła się nowa wojna w połowie lat 90-tych, podczas której wszystkie cerkwie na terenie diecezji zostały częściowo lub całkowicie zniszczone. Obecnie jest tutaj 50 miejsc, w których są odprawiane Liturgie. Nie są to cerkwie będące w dobrym stanie, lecz są to po prostu miejsca, w których można sprawować nabożeństwa; to cerkwie, które są przynajmniej przykryte dachem i nie przeciekają. W diecezji jest praktycznie dwa razy więcej cerkwi i cerkiewnych budowli, zburzonych za czasów II Wojny Światowej i wojny z lat 90-tych.

Najbardziej ucierpiało samo centrum diecezji, starożytne miasto Pakrac. Jestem dwudziestym siódmym biskupem pakrackim i slawońskim lub pożedzkim (tak wcześniej nazywała się diecezja). Sobór i ogromny biskupi dwór, być może największy w Serbskiej Cerkwi, w którym znajdowała się słynna biblioteka, został zburzony, zostały z po nim tylko ściany. Chwała Bogu, jesteśmy teraz na etapie odbudowy południowego skrzydła dworu, łącznie z kaplicą Zwiastowania. Mam nadzieję, że za rok albo dwa uda nam się zaludnić to skrzydło. Jest już odrestaurowany stół ofiarny w soborze Świętej Trójcy. Mamy nadzieję, że niedługo uda nam się odbudować również ikonostas, aby cerkiew była podstawowo przygotowana do odprawiania nabożeństw. Kiedy się podejdzie bliżej do świątyni, można zobaczyć na mozaice rany od kul, przy czym wyraźnie widać, że ten, kto strzelał, celował w oblicza świętych, przedstawionych na mozaice w zachodniej części cerkwi Świętej Trójcy.

Władyko, Wasza intronizacja odbyła się 13 września, w dzień pamięci jasenovackich nowomęczenników. Stoicie na czele Komitetu Jasenovaca przy Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, badacie ludobójstwo. Opowiedzcie dokładniej o Jasenovcu...

Jasenovac – to część archipelagu obozów hitlerowskich (wspomnijmy Archipelag Gułag jak to nazwał Sołżenicyn), z tą różnicą, że w tym obozie Niemcy nie grali żadnej roli. On był urządzony na wzór niemieckich obozów, takich jak KL Mauthausen-Gusen i KL Dachau, jednak nie miał związku z Niemcami. Oprócz tego był częścią archipelagu terroru. Jasenovac został założony przez ustaszów, a konkretniej przez Niepodległe Państwo Chorwackie (NDH), które istniało w latach 1941-1945 na części terytorium okupowanej Jugosławii. Ustasze byli ekstremistami, dziwną mieszaniną katolicyzmu i nazizmu. Można ich porównać jedynie do słowackich faszystów, nazifaszystów z tamtych czasów z Józefem Tiso na czele. Jednak ustasze byli jeszcze większymi fanatykami, niż słowaccy faszyści, przede wszystkim ze względu na wielkość dokonanych zbrodni na Serbach, Żydach, Cyganach, antyfaszystach, a nawet na starokatolikach, ponieważ w Jasenovcu został zniszczony cały kler Kościoła Starokatolickiego z Chorwacji. Szczególnie jest to widoczne na kompleksie obozów, najbardziej przypominającym Auschwitz. Jasenovac, co szczególnie podkreślał profesor Yehuda Bauer z Yad Vashem, był straszniejszy niż każdy inny obóz niemiecki. Dlaczego? Dlatego, że w nim nie zabijano bronią, nie truli gazem, nie rozstrzeliwali, a zabijali nożami, młotami, piłami i innymi potwornymi sposobami. Jasenovac i jego podobozy – to miejsce, gdzie setki tysięcy ludzi poniosło okropną śmierć.

Dlaczego jest to tak mało znane? Dlaczego tak mało o tym piszą i mówią?

Po pierwszych ocenach liczby ofiar II Wojny Światowej była zniesiona pierwsza komisja badająca cierpienia za czasów II Wojny Światowej. W 1992 przywróconą ją jako Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Belgradzie. Opuszczono ponad 40 bogatych dla badań lat. Jasenovac nie był zakazanym tematem w Jugosławii, o nim powinno się było mówić, ponieważ był on bardzo znany, jednak zakazano go badać. A mianowicie: ze względu na dobre stosunki między Serbami i Chorwatami władze Jugosławii starały się ukryć narodowość ofiar i oprawców. Kiedy przyjedziecie do Jasenovac lub do jego podobozów, to wszędzie zobaczycie pomniki, na których jest napisane „ofiarom faszyzmu”. To nie były abstrakcyjne ofiary faszyzmu, a ofiary ustaszy-Chorwatów, a ofiarami byli Serbowie, Żydzi, Cyganie i antyfaszyści wszystkich narodowości, a szczególnie Chorwatów, którzy próbowali pr