na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
18W owym czasie, Jezus wracając do miasta, poczuł głód.
18Во вре́мѧ ѻ҆́но, возвра́щсѧ і҆и҃съ во гра́дъ, взалка̀.
19I widząc przy drodze drzewo figowe, podszedł do niego i nic na nim nie znalazł, tylko liście. I mówi do niego: – Nie będzie już z ciebie owocu na wieki. I uschło od razu drzewo figowe.
19и҆ ᲂу҆зрѣ́въ смоко́вницꙋ є҆ди́нꙋ при пꙋтѝ, прїи́де къ не́й, и҆ ничто́же ѡ҆брѣ́те на не́й, то́кмѡ ли́ствїе є҆ди́но, и҆ гл҃а є҆́й: да николи́же ѿ тебє̀ плода̀ бꙋ́детъ во вѣ́ки. И҆ а҆́бїе и҆́зсше смоко́вница.
20Widząc to, uczniowie zdziwili się, mówiąc: – Jak to od razu uschło to drzewo figowe?
20И҆ ви́дѣвше ᲂу҆чн҃цы̀ диви́шасѧ, глаго́люще: ка́кѡ а҆́бїе и҆́зсше смоко́вница;
21Odpowiadając zaś, Jezus rzekł im: – Amen, mówię wam: gdybyście mieli wiarę i nie wątpili, uczynilibyście to nie tylko z tym drzewem figowym, ale i gdybyście tej górze rzekli: unieś się i rzuć się w morze, stałoby się tak.
21Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ и҆̀мъ: а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ: а҆́ще и҆́мате вѣ́рꙋ и҆ не ᲂу҆сꙋмните́сѧ, не то́кмѡ смоко́вничное сотворитѐ, но а҆́ще и҆ горѣ̀ се́й рече́те: дви́гнисѧ и҆ ве́рзисѧ въ мо́ре, бꙋ́детъ:
22I wszystko, o co byście prosili w modlitwie, wierząc, otrzymacie.
22и҆ всѧ̑, є҆ли̑ка а҆́ще воспро́сите въ моли́твѣ вѣ́рꙋюще, прїи́мете.
23W owym czasie, gdy Jezus nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, mówiąc: – Jaką mocą to czynisz? Kto ci dał tę moc?
23И҆ прише́дшꙋ є҆мꙋ̀ въ це́рковь, пристꙋпи́ша къ немꙋ̀ ᲂу҆ча́щꙋ а҆рхїере́є и҆ ста́рцы людсті́и, глаго́люще: ко́ею вла́стїю сїѧ̑ твори́ши; и҆ кто́ ти дадѐ вла́сть сїю̀;
24Odpowiadając zaś, Jezus rzekł im: – Zapytam was i Ja o jedno słowo: jeśli Mi je powiecie, i Ja wam powiem, jaką mocą to czynię.
24Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ и҆̀мъ: вопрошꙋ́ вы и҆ а҆́зъ сло́во є҆ди́но: є҆́же а҆́ще рече́те мнѣ̀, и҆ а҆́зъ ва́мъ рекꙋ̀, ко́ею вла́стїю сїѧ̑ творю̀:
25Chrzest Jana skąd był: z niebios czy od ludzi? Oni zaś zastanawiali się, mówiąc: – Jeśli powiemy: z niebios, powie nam: dlaczego więc nie uwierzyliście mu?
25кр҃ще́нїе і҆ѡа́нново ѿкꙋ́дꙋ бѣ̀; съ нб҃се́ ли, и҆лѝ ѿ человѣ̑къ; Ѻ҆ни́ же помышлѧ́хꙋ въ себѣ̀, глаго́люще: а҆́ще рече́мъ, съ нб҃сѐ: рече́тъ на́мъ: почто̀ ᲂу҆̀бо не вѣ́ровасте є҆мꙋ̀;
26Jeśli zaś powiemy: od ludzi, boimy się tłumu, wszyscy bowiem mają Jana za proroka.
26а҆́ще ли рече́мъ, ѿ человѣ̑къ: бои́мсѧ наро́да: вси́ бо и҆́мꙋтъ і҆ѡа́нна ꙗ҆́кѡ прⷪ҇ро́ка.
27I odpowiadając Jezusowi, rzekli: – Nie wiemy. Powiedział im i On: – Ja też nie powiem wam, jaką mocą to czynię.
27И҆ ѿвѣща́вше і҆и҃сови рѣ́ша: не вѣ́мы. Речѐ и҆̀мъ и҆ то́й: ни а҆́зъ ва́мъ гл҃ю, ко́ею вла́стїю сїѧ̑ творю̀.
28Co zaś się wam zdaje? Pewien człowiek miał dwóch synów. I podszedłszy do pierwszego, rzekł: – Dziecko, pójdź dziś do pracy w winnicy mojej.
28Что́ же сѧ̀ ва́мъ мни́тъ; Человѣ́къ нѣ́кїй и҆мѧ́ше два̀ сы̑на, и҆ прише́дъ къ пе́рвомꙋ, речѐ: ча́до, и҆дѝ дне́сь, дѣ́лай въ вїногра́дѣ мое́мъ.
29On zaś odpowiadając, rzekł: – Nie chcę. Później zaś po namyśle poszedł.
29Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ: не хощꙋ̀: послѣди́ же раска́ѧвсѧ, и҆́де.
30Podszedłszy zaś do drugiego, powiedział to samo. On zaś odpowiadając, rzekł: Pójdę, panie. I nie poszedł.
30И҆ пристꙋ́пль къ дрꙋго́мꙋ, речѐ та́коже. Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ: а҆́зъ, го́споди (и҆дꙋ̀): и҆ не и҆́де.
31Który z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią: – Ten pierwszy. Mówi im Jezus: – Amen, powiadam wam, że celnicy i nierządnice wyprzedzają was do Królestwa Bożego.
31Кі́й ѿ ѻ҆бою̀ сотворѝ во́лю ѻ҆́тчꙋ; Глаго́лаша є҆мꙋ̀: пе́рвый. Гл҃а и҆̀мъ і҆и҃съ: а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, ꙗ҆́кѡ мытари̑ и҆ любодѣ̑йцы варѧ́ютъ вы̀ въ црⷭ҇твїи бж҃їи:
32Przyszedł bowiem do was Jan Chrzciciel drogą sprawiedliwości i nie uwierzyliście mu, celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy zaś widząc to, nawet później nie namyśliliście się, by mu uwierzyć.
32прїи́де бо къ ва́мъ і҆ѡа́ннъ (крⷭ҇ти́тель) пꙋте́мъ првⷣнымъ, и҆ не вѣ́ровасте є҆мꙋ̀, мытари̑ же и҆ любодѣ̑йцы вѣ́роваша є҆мꙋ̀: вы́ же ви́дѣвше, не раска́ѧстесѧ послѣдѝ вѣ́ровати є҆мꙋ̀.
33Innej przypowieści posłuchajcie. Był pewien człowiek, gospodarz, który zasadził winnicę i otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę, powierzył ją rolnikom i odjechał.
33И҆́нꙋ при́тчꙋ слы́шите. Человѣ́къ нѣ́кїй бѣ̀ домови́тъ, и҆́же насадѝ вїногра́дъ, и҆ ѡ҆пло́томъ ѡ҆градѝ є҆го̀, и҆ и҆скопа̀ въ не́мъ точи́ло, и҆ созда̀ сто́лпъ, и҆ вдадѐ и҆̀ дѣ́лателємъ, и҆ ѿи́де.
34Kiedy zaś nadszedł czas winobrania, posłał sługi swe do rolników, by odebrali jego owoce.
34Є҆гда́ же прибли́жисѧ вре́мѧ плодѡ́въ, посла̀ рабы̑ своѧ̑ къ дѣ́лателємъ прїѧ́ти плоды̀ є҆гѡ̀:
35Ale rolnicy pojmali sługi jego, tego obili, tamtego zabili, jeszcze innego obrzucili kamieniami.
35и҆ є҆́мше дѣ́лателє рабѡ́въ є҆гѡ̀, ѻ҆́ваго ᲂу҆́бѡ би́ша, ѻ҆́ваго же ᲂу҆би́ша, ѻ҆́ваго же ка́менїемъ поби́ша.
36Znowu posłał inne sługi, liczniejsze od pierwszych, i uczynili im tak samo.
36Па́ки посла̀ и҆́ны рабы̑ мно́жайшѧ пе́рвыхъ: и҆ сотвори́ша и҆̀мъ та́коже.
37Na ostatek zaś posłał do nich syna swego, mówiąc: – Uszanują syna mego.
37Послѣди́ же посла̀ къ ни̑мъ сы́на своего̀, глаго́лѧ: ᲂу҆срамѧ́тсѧ сы́на моегѡ̀.
38Rolnicy zaś, widząc syna, rzekli do siebie: – Ten jest dziedzicem. Chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo.
38Дѣ́лателє же ви́дѣвше сы́на, рѣ́ша въ себѣ̀: се́й є҆́сть наслѣ́дникъ: прїиди́те, ᲂу҆бїе́мъ є҆го̀ и҆ ᲂу҆держи́мъ достоѧ́нїе є҆гѡ̀.
39I pojmawszy go, wyprowadzili poza winnicę i zabili.
39И҆ є҆́мше є҆го̀ и҆зведо́ша во́нъ и҆з̾ вїногра́да и҆ ᲂу҆би́ша.
40Gdy więc przyjdzie pan winnicy, co uczyni tym rolnikom?
40Є҆гда̀ ᲂу҆̀бо прїи́детъ господи́нъ вїногра́да, что̀ сотвори́тъ дѣ́лателємъ тѣ̑мъ;
41Mówią mu: – Złoczyńcom owym zły koniec zgotuje, a winnicę powierzy innym rolnikom, którzy oddawać mu będą owoce w swoim czasie.
41Глаго́лаша є҆мꙋ̀: ѕлы́хъ ѕлѣ̀ погꙋби́тъ и҆̀хъ, и҆ вїногра́дъ преда́стъ и҆́нымъ дѣ́лателємъ, и҆̀же воздадѧ́тъ є҆мꙋ̀ плоды̀ во времена̀ своѧ̑.
42Mówi im Jezus: – Czy nigdy nie czytaliście w Pismach: Kamień, który odrzucili budowniczowie, ten stał się kamieniem węgielnym. Od Pana stało się to i zdumiewa nasze oczy.
42Гл҃а и҆̀мъ і҆и҃съ: нѣ́сте ли члѝ николи́же въ писа́нїихъ: ка́мень, є҆гѡ́же не въ рѧдꙋ̀ сотвори́ша {небрего́ша} зи́ждꙋщїи, се́й бы́сть во главꙋ̀ ᲂу҆́гла; ѿ гдⷭ҇а бы́сть сїѐ, и҆ є҆́сть ди́вно во ѻ҆́чїю ва́шєю {на́шєю}.
43Dlatego mówię wam, że zabrane wam zostanie Królestwo Boże i dane będzie narodowi przynoszącemu jego owoce.
43Сегѡ̀ ра́ди гл҃ю ва́мъ, ꙗ҆́кѡ ѿи́метсѧ ѿ ва́съ црⷭ҇твїе бж҃їе и҆ да́стсѧ ꙗ҆зы́кꙋ творѧ́щемꙋ плоды̀ є҆гѡ̀:
3W owym czasie, gdy Jezus siedział na Górze Oliwnej, przystąpili do Niego na osobności uczniowie, mówiąc: – Powiedz nam, kiedy to będzie? I co będzie znakiem Twego przyjścia i końca [tego] wieku?
3Во вре́мѧ ѻ҆́но, сѣдѧ́щꙋ і҆и҃сꙋ на горѣ̀ є҆леѡ́нстѣй, пристꙋпи́ша къ немꙋ̀ ᲂу҆ченицы̀, наединѣ̀ глаго́люще: рцы̀ на́мъ, когда̀ сїѧ̑ бꙋ́дꙋтъ; и҆ что̀ є҆́сть зна́менїе твоегѡ̀ прише́ствїѧ, и҆ кончи́на вѣ́ка;
4Odpowiadając, Jezus rzekł im: – Baczcie, by was ktoś nie zwiódł.
4И҆ ѿвѣща́въ і҆и҃съ речѐ и҆̀мъ: блюди́те, да никто́же ва́съ прельсти́тъ:
5Wielu bowiem przyjdzie w Imię Moje, mówiąc: – Ja jestem Chrystusem – i wielu zwiodą.
5мно́зи бо прїи́дꙋтъ во и҆́мѧ моѐ, глаго́люще: а҆́зъ є҆́смь хрⷭ҇то́съ: и҆ мнѡ́ги прельстѧ́тъ.
6Będziecie słyszeli o wojnach i wieści wojenne; uważajcie i nie dajcie się zastraszyć. Trzeba, aby to się stało, ale to jeszcze nie koniec.
6Оу҆слы́шати же и҆́мате бра̑ни и҆ слы̑шанїѧ бра́немъ. Зри́те, не ᲂу҆жаса́йтесѧ, подоба́етъ бо всѣ̑мъ (си̑мъ) бы́ти: но не тогда̀ є҆́сть кончи́на.
7Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, i będzie głód i zaraza, i miejscami trzęsienia ziemi.
7Воста́нетъ бо ꙗ҆зы́къ на ꙗ҆зы́къ, и҆ ца́рство на ца́рство: и҆ бꙋ́дꙋтъ гла́ди и҆ па̑гꙋбы и҆ трꙋ́си по мѣ́стѡмъ:
8To wszystko jednak dopiero początek bólów.
8всѧ̑ же сїѧ̑ нача́ло болѣ́знемъ.
9Wówczas wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie znienawidzeni przez wszystkie narody dla Imienia Mego.
9Тогда̀ предадѧ́тъ вы̀ въ скѡ́рби и҆ ᲂу҆бїю́тъ вы̀: и҆ бꙋ́дете ненави́дими всѣ́ми ꙗ҆зы̑ки и҆́мене моегѡ̀ ра́ди.
10I zgorszy się wówczas wielu, i będą wydawali siebie nawzajem, i będą się wzajemnie nienawidzić.
10И҆ тогда̀ соблазнѧ́тсѧ мно́зи, и҆ дрꙋ́гъ дрꙋ́га предадѧ́тъ, и҆ возненави́дѧтъ дрꙋ́гъ дрꙋ́га:
11Liczni fałszywi prorocy powstaną i zwiodą wielu.
11и҆ мно́зи лжепроро́цы воста́нꙋтъ и҆ прельстѧ́тъ мнѡ́гїѧ:
12I z powodu rozszerzenia się nieprawości miłość wielu oziębnie.
12и҆ за ᲂу҆множе́нїе беззако́нїѧ, и҆зсѧ́кнетъ любы̀ мно́гихъ.
13Kto zaś wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
13Претерпѣ́вый же до конца̀, то́й спасе́тсѧ.
14A ta Ewangelia Królestwa będzie zwiastowana w całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy przyjdzie koniec.
14И҆ проповѣ́стсѧ сїѐ є҆ѵⷢ҇лїе црⷭ҇твїѧ по все́й вселе́ннѣй, во свидѣ́тельство всѣ̑мъ ꙗ҆зы́кѡмъ: и҆ тогда̀ прїи́детъ кончи́на.
15Kiedy więc ujrzycie obrzydliwość spustoszenia, o której mówił prorok Daniel, stojącą na miejscu świętym – kto czyta, niech rozumie –
15Є҆гда̀ ᲂу҆̀бо ᲂу҆́зрите ме́рзость запꙋстѣ́нїѧ, рече́ннꙋю данїи́ломъ прⷪ҇ро́комъ, стоѧ́щꙋ на мѣ́стѣ ст҃ѣ: и҆́же чте́тъ, да разꙋмѣ́етъ:
16wtedy ci, co w Judei, niech uciekają w góry,
16тогда̀ сꙋ́щїи во і҆ꙋде́и да бѣжа́тъ на го́ры:
17ten, co na dachu, niech nie schodzi zabrać coś ze swego domu,
17(и҆) и҆́же на кро́вѣ, да не схо́дитъ взѧ́ти ꙗ҆̀же въ домꙋ̀ є҆гѡ̀:
18i ten, co w polu, niech nie wraca, by zabrać szat swoich.
18и҆ и҆̀же на селѣ̀, да не возврати́тсѧ вспѧ́ть взѧ́ти ри́зъ свои́хъ.
19Biada zaś brzemiennym i karmiącym w dni one.
19Го́ре же непра̑зднымъ и҆ доѧ́щымъ въ ты̑ѧ дни̑.
20Proście, aby ucieczka wasza nie zdarzyła się zimą ani w szabat.
20Моли́тесѧ же, да не бꙋ́детъ бѣ́гство ва́ше въ зимѣ̀, ни въ сꙋббѡ́тꙋ.
21Będzie bowiem wtedy ucisk wielki, jakiego jeszcze nie było od początku świata aż dotąd ani nie będzie.
21Бꙋ́детъ бо тогда̀ ско́рбь ве́лїѧ, ꙗ҆кова́же не была̀ ѿ нача́ла мі́ра досе́лѣ, нижѐ и҆́мать бы́ти.
22I gdyby dni owe nie zostały skrócone, żadne ciało nie uratowałoby się. Jednak ze względu na wybranych dni owe zostaną skrócone.
22И҆ а҆́ще не бы́ша прекрати́лисѧ дні́е ѡ҆́ны, не бы̀ ᲂу҆́бѡ спасла́сѧ всѧ́ка пло́ть: и҆збра́нныхъ же ра́ди прекратѧ́тсѧ дні́е ѡ҆́ны.
23Jeśliby wam ktoś wtedy powiedział: oto tu Chrystus albo tam, nie wierzcie.
23Тогда̀ а҆́ще кто̀ рече́тъ ва́мъ: сѐ, здѣ̀ хрⷭ҇то́съ, и҆лѝ ѻ҆́ндѣ: не и҆ми́те вѣ́ры:
24Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i dadzą znaki wielkie, i dziwy, tak by zwieść, jeśli to możliwe, również wybranych.
24воста́нꙋтъ бо лжехрі́сти и҆ лжепроро́цы и҆ дадѧ́тъ зна́мєнїѧ вє́лїѧ и҆ чꙋдеса̀, ꙗ҆́коже прельсти́ти, а҆́ще возмо́жно, и҆ и҆збра̑нныѧ.
25Oto uprzedziłem was.
25Сѐ, пре́жде рѣ́хъ ва́мъ.
26Jeśliby więc powiedzieli wam: oto jest na pustyni, nie wychodźcie, oto w komnatach, nie wierzcie.
26А҆́ще ᲂу҆̀бо рекꙋ́тъ ва́мъ: сѐ, въ пꙋсты́ни є҆́сть, не и҆зыди́те: сѐ, въ сокро́вищихъ, не и҆ми́те вѣ́ры:
27Albowiem, jak błyskawica zjawia się od wschodu i rozbłyska aż do zachodu, takie będzie i przyjście Syna Człowieczego.
27ꙗ҆́коже бо мо́лнїѧ и҆схо́дитъ ѿ востѡ́къ и҆ ꙗ҆влѧ́етсѧ до за̑падъ, та́кѡ бꙋ́детъ прише́ствїе сн҃а чл҃вѣ́ческагѡ:
28Gdziekolwiek jest padlina, tam gromadzą się orły.
28и҆дѣ́же бо а҆́ще бꙋ́детъ трꙋ́пъ, та́мѡ соберꙋ́тсѧ ѻ҆рлѝ.
29Zaraz zaś po udręce dni owych słońce pogrąży się w ciemności i księżyc nie da blasku swego, i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebios zatrzęsą się.
29А҆́бїе же, по ско́рби дні́й тѣ́хъ, со́лнце поме́ркнетъ, и҆ лꙋна̀ не да́стъ свѣ́та своегѡ̀, и҆ ѕвѣ́зды спадꙋ́тъ съ небесѐ, и҆ си̑лы небє́сныѧ подви́гнꙋтсѧ:
30I wtedy ukaże się znak Syna Człowieczego na niebie, i wtedy skruszone biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebios z mocą i chwałą wielką.
30и҆ тогда̀ ꙗ҆ви́тсѧ зна́менїе сн҃а чл҃вѣ́ческагѡ на небесѝ: и҆ тогда̀ воспла́чꙋтсѧ всѧ̑ кѡлѣ́на земна̑ѧ и҆ ᲂу҆́зрѧтъ сн҃а чл҃вѣ́ческаго грѧдꙋ́ща на ѡ҆́блацѣхъ небе́сныхъ съ си́лою и҆ сла́вою мно́гою:
31I pośle aniołów swoich z wielkim głosem trąby, i zgromadzą wybrańców Jego z czterech wiatrów od krańca do krańca niebios.
31и҆ по́слетъ а҆́гг҃лы своѧ̑ съ трꙋ́бнымъ гла́сомъ ве́лїимъ, и҆ соберꙋ́тъ и҆збра̑нныѧ є҆гѡ̀ ѿ четы́рехъ вѣ̑тръ, ѿ конє́цъ небе́съ до конє́цъ и҆́хъ.
32Uczcie się z przypowieści o drzewie figowym: kiedy już gałąź jego staje się wiotka i liście wypuszcza, poznajecie, że lato jest blisko.
32Ѿ смоко́вницы же наꙋчи́тесѧ при́тчи: є҆гда̀ ᲂу҆жѐ ва̑їѧ є҆ѧ̀ бꙋ́дꙋтъ мла́да, и҆ ли́ствїе прозѧ́бнетъ, вѣ́дите, ꙗ҆́кѡ бли́з̾ є҆́сть жа́тва:
33Tak i wy, kiedy to wszystko zobaczycie, poznajcie, że blisko jest, u drzwi.
33та́кѡ и҆ вы̀, є҆гда̀ ви́дите сїѧ̑ всѧ̑, вѣ́дите, ꙗ҆́кѡ бли́з̾ є҆́сть, при две́рехъ.
34Amen, mówię wam, że nie przeminie to pokolenie, aż wszystko to się stanie.
34А҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, не мимои́детъ ро́дъ се́й, до́ндеже всѧ̑ сїѧ̑ бꙋ́дꙋтъ:
35Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą.
35не́бо и҆ землѧ̀ мимои́детъ, словеса́ же моѧ̑ не мимои́дꙋтъ.
10A Jakub wyszedł z Beer-Szeby i udał się do Charanu.
10И҆ ѿи́де і҆а́кѡвъ ѿ кла́дѧзѧ клѧ́твеннагѡ и҆ и҆́де въ харра́нъ,
11Przyszedł na pewne miejsce i tam nocował, bo słońce już zaszło. Wziął jeden z kamieni z tego miejsca, podłożył go sobie pod głowę i zasnął na tym miejscu.
11и҆ ѡ҆брѣ́те мѣ́сто и҆ ᲂу҆́спе та́мѡ, за́йде бо со́лнце: и҆ взѧ̀ ѿ ка́менїѧ мѣ́ста (тогѡ̀) и҆ положѝ въ возгла́вїе себѣ̀, и҆ спа̀ на мѣ́стѣ ѻ҆́нѣмъ.
12I śniło mu się, że na ziemi stała drabina, a jej szczyt sięgał nieba. A oto aniołowie Boży wstępowali i zstępowali po niej.
12И҆ со́нъ ви́дѣ: и҆ сѐ, лѣ́ствица ᲂу҆твержде́на на землѝ, є҆ѧ́же глава̀ досѧза́ше до небесѐ, и҆ а҆́гг҃ли бж҃їи восхожда́хꙋ и҆ низхожда́хꙋ по не́й:
13A PAN stał nad nią i powiedział: Ja jestem PAN, Bóg twego ojca Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, dam tobie i twemu potomstwu.
13гдⷭ҇ь же ᲂу҆твержда́шесѧ на не́й и҆ речѐ: а҆́зъ є҆́смь бг҃ъ а҆враа́ма ѻ҆тца̀ твоегѡ̀ и҆ бг҃ъ і҆саа́ка, не бо́йсѧ: землѧ̀, и҆дѣ́же ты̀ спи́ши на не́й, тебѣ̀ да́мъ ю҆̀ и҆ сѣ́мени твоемꙋ̀:
14A twoje potomstwo będzie jak proch ziemi i rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe. A w tobie i w twoim potomstwie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.
14и҆ бꙋ́детъ сѣ́мѧ твоѐ ꙗ҆́кѡ песо́къ земны́й, и҆ распространи́тсѧ на мо́ре, и҆ лі́вꙋ, и҆ сѣ́веръ, и҆ на восто́ки: и҆ благословѧ́тсѧ ѡ҆ тебѣ̀ всѧ̑ колѣ̑на зємна́ѧ и҆ ѡ҆ сѣ́мени твое́мъ:
15Oto ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek pójdziesz, i przyprowadzę cię z powrotem do tej ziemi. Bo nie opuszczę cię, aż spełnię to, co ci obiecałem.
15и҆ сѐ, а҆́зъ є҆́смь съ тобо́ю, сохранѧ́ѧй тѧ̀ на всѧ́комъ пꙋтѝ, а҆́може а҆́ще по́йдеши, и҆ возвращꙋ́ тѧ въ зе́млю сїю̀: ꙗ҆́кѡ не и҆́мамъ тебѐ ѡ҆ста́вити, до́ндеже сотвори́ти мѝ всѧ̑, є҆ли̑ка гл҃ахъ тебѣ̀.
16Gdy Jakub zbudził się ze snu, powiedział: Naprawdę PAN jest na tym miejscu, a ja o tym nie wiedziałem.
16И҆ воста̀ і҆а́кѡвъ ѿ сна̀ своегѡ̀ и҆ речѐ: ꙗ҆́кѡ є҆́сть гдⷭ҇ь на мѣ́стѣ се́мъ, а҆́зъ же не вѣ́дѣхъ.
17I przestraszył się, i powiedział: O, jakie straszne to miejsce! To nie może być nic innego jak dom Boży i brama nieba.
17И҆ ᲂу҆боѧ́сѧ и҆ речѐ: ꙗ҆́кѡ стра́шно мѣ́сто сїѐ: нѣ́сть сїѐ, но до́мъ бж҃їй, и҆ сїѧ̑ врата̀ нбⷭ҇наѧ.
27A po upływie tych dni, dnia ósmego i w następne kapłani będą składali na ołtarzu wasze całopalenia i ofiary pojednawcze i przyjmę was łaskawie, mówi Pan BÓG.
27И҆ сконча́ютъ се́дмь дні́й, и҆ бꙋ́детъ ѿ ѻ҆сма́гѡ днѐ и҆ пото́мъ, сотворѧ́тъ жерцы̀ на же́ртвенницѣ всесожжє́нїѧ ва̑ша и҆ ꙗ҆̀же спасе́нїѧ ва́шегѡ: и҆ прїимꙋ́ вы, гл҃етъ гдⷭ҇ь.
1Potem zaprowadził mnie w stronę bramy świątyni zewnętrznej, która była zwrócona ku wschodowi, a była zamknięta.
1И҆ ѡ҆брати́ мѧ на пꙋ́ть вра́тъ ст҃ы́хъ внѣ́шнихъ, зрѧ́щихъ на восто́ки: и҆ сїѧ̑ бѧ́хꙋ затворє́нна.
2I PAN powiedział do mnie: Ta brama będzie zamknięta i nie będzie otwierana ani nikt nie będzie przez nią wchodził. PAN bowiem, Bóg Izraela, wszedł przez nią i dlatego będzie zamknięta.
2И҆ речѐ гдⷭ҇ь ко мнѣ̀: сїѧ̑ врата̀ заключє́нна бꙋ́дꙋтъ и҆ не ѿве́рзꙋтсѧ, и҆ никто́же про́йдетъ и҆́ми: ꙗ҆́кѡ гдⷭ҇ь бг҃ъ і҆и҃левъ вни́детъ и҆́ми, и҆ бꙋ́дꙋтъ заключє́нна.
3Jest dla księcia. Jedynie książę będzie zasiadać w niej, aby jeść chleb przed PANEM. Będzie wchodził przez przedsionek tej bramy i tą samą drogą będzie wychodził.
3Занѐ старѣ́йшина се́й сѧ́детъ въ ни́хъ ꙗ҆́сти хлѣ́бъ пред̾ гдⷭ҇емъ: по пꙋтѝ є҆ла́ма {притво́ра} вра́тъ вни́детъ и҆ по пꙋтѝ є҆гѡ̀ и҆зы́детъ.
4Następnie zaprowadził mnie przez bramę północną do przedniej strony domu. I spojrzałem, a oto chwała PANA napełniła dom PANA. I upadłem na twarz.
4И҆ введе́ мѧ по пꙋтѝ вра́тъ ꙗ҆̀же къ сѣ́верꙋ, прѧ́мѡ хра́мꙋ: и҆ ви́дѣхъ, и҆ сѐ, по́лнъ сла́вы до́мъ гдⷭ҇ень. И҆ падо́хъ ни́цъ на лицы̀ мое́мъ.
1Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem słupów;
1Премꙋ́дрость созда̀ себѣ̀ до́мъ и҆ ᲂу҆твердѝ столпѡ́въ се́дмь:
2Zabiła swoje bydło, zmieszała wino i zastawiła stół;
2закла̀ своѧ̑ же́ртвєннаѧ, и҆ растворѝ въ ча́ши свое́й вїно̀, и҆ ᲂу҆гото́ва свою̀ трапе́зꙋ:
3Rozesłała swoje służące, woła na szczytach najwyższych miejsc miasta:
3посла̀ своѧ̑ рабы̑, созыва́ющи съ высо́кимъ проповѣ́данїемъ на ча́шꙋ, глаго́лющи:
4Ktokolwiek jest prostym, niech wstąpi; a do nierozumnego mówi:
4и҆́же є҆́сть безꙋ́менъ, да ᲂу҆клони́тсѧ ко мнѣ̀.
5Chodźcie, jedzcie mój chleb i pijcie wino, które zmieszałam.
5И҆ тре́бꙋющымъ ᲂу҆ма̀ речѐ: прїиди́те, ꙗ҆ди́те мо́й хлѣ́бъ и҆ пі́йте вїно̀, є҆́же раствори́хъ ва́мъ:
6Porzućcie głupotę, a będziecie żyli, i chodźcie drogą roztropności.
6ѡ҆ста́вите безꙋ́мїе и҆ жи́ви бꙋ́дете, да во вѣ́ки воцарите́сѧ: и҆ взыщи́те ра́зꙋма, да поживетѐ и҆ и҆спра́вите ра́зꙋмъ въ вѣ́дѣнїи.
7Kto upomina szydercę, ściąga na siebie hańbę, a kto strofuje niegodziwego, ten się plami.
7Наказꙋ́ѧй ѕлы̑ѧ прїи́метъ себѣ̀ безче́стїе, ѡ҆блича́ѧй же нечести́ваго поро́чна сотвори́тъ себѐ (꙳ѡ҆бличє́нїѧ бо нечести́вомꙋ ра̑ны є҆мꙋ̀).
8Nie strofuj szydercy, aby cię nie znienawidził; strofuj mądrego, a będzie cię miłował.
8Не ѡ҆блича́й ѕлы́хъ, да не возненави́дѧтъ тебѐ: ѡ҆блича́й премꙋ́дра, и҆ возлю́битъ тѧ̀.
9Upomnij mądrego, a będzie mądrzejszy; poucz sprawiedliwego, a pomnoży swą wiedzę.
9Да́ждь премꙋ́дромꙋ винꙋ̀, и҆ премꙋ́дрѣйшїй бꙋ́детъ: сказꙋ́й првⷣномꙋ, и҆ приложи́тъ прїима́ти.
10Początkiem mądrości jest bojaźń PANA, a wiedza o tym, co święte, to rozum.
10Нача́ло премꙋ́дрости стра́хъ гдⷭ҇ень, и҆ совѣ́тъ ст҃ы́хъ ра́зꙋмъ: разꙋмѣ́ти бо зако́нъ, по́мысла є҆́сть блага́гѡ.
11Bo dzięki mnie rozmnożą się twoje dni i przedłużą się lata twojego życia.
11Си́мъ бо ѡ҆́бразомъ мно́гое поживе́ши вре́мѧ, и҆ приложа́тсѧ тебѣ̀ лѣ̑та живота̀ твоегѡ̀.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.