na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
4Miłość jest wielce cierpliwa i pełna dobroci jest miłość, miłość nie zazdrości, miłość się nie wynosi, się nie nadyma.
4Бра́тїе, любы̀ долготерпи́тъ, млⷭ҇рдствꙋетъ: любы̀ не зави́дитъ: любы̀ не превозно́ситсѧ, не горди́тсѧ:
5Nie czyni nic nieprzystojnego, nie szuka swego, nie wpada w gniew, nie obmyśla nic złego.
5не безчи́нствꙋетъ, не и҆́щетъ свои́хъ сѝ, не раздража́етсѧ, не мы́слитъ ѕла̀,
6Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale współraduje się prawdą.
6не ра́дꙋетсѧ ѡ҆ непра́вдѣ, ра́дꙋетсѧ же ѡ҆ и҆́стинѣ:
7Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, zawsze ma nadzieję, wszystko wytrzymuje.
7всѧ̑ лю́битъ {покрыва́етъ}, всемꙋ̀ вѣ́рꙋ є҆́млетъ, всѧ̑ ᲂу҆пова́етъ, всѧ̑ терпи́тъ.
8Miłość nigdy nie ustaje. Bo czy to proroctwa – przeminą, czy to języki – zamilkną, czy to wiedza – przeminie.
8Любы̀ николи́же ѿпа́даетъ, а҆́ще же прⷪ҇ро́чєствїѧ ᲂу҆празднѧ́тсѧ, а҆́ще ли ѧ҆зы́цы ᲂу҆мо́лкнꙋтъ, а҆́ще ра́зꙋмъ и҆спраздни́тсѧ.
9Bo cząstkowe jest nasze poznanie i cząstkowe prorokowanie.
9Ѿ ча́сти бо разꙋмѣва́емъ и҆ ѿ ча́сти прⷪ҇ро́чествꙋемъ:
10Ale gdy przyjdzie to, co doskonałe, to cząstkowe przeminie.
10є҆гда́ же прїи́детъ соверше́нное, тогда̀, є҆́же ѿ ча́сти, ᲂу҆праздни́тсѧ.
11Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, 1. List do Koryntian rozumiałem jak dziecię, a gdy mężem się stałem, odrzuciłem to, co dziecinne.
11Є҆гда̀ бѣ́хъ младе́нецъ, ꙗ҆́кѡ младе́нецъ глаго́лахъ, ꙗ҆́кѡ младе́нецъ мꙋ́дрствовахъ, ꙗ҆́кѡ младе́нецъ смышлѧ́хъ: є҆гда́ же бы́хъ мꙋ́жъ, ѿверго́хъ младе́нчєскаѧ.
12Albowiem teraz widzimy jak w zwierciadle, zgadując, wówczas – twarzą w twarz. Teraz poznaję częściowo, a wówczas poznam tak, jak zostałem poznany.
12Ви́димъ ᲂу҆́бѡ нн҃ѣ ꙗ҆́коже зерца́ломъ въ гада́нїи, тогда́ же лице́мъ къ лицꙋ̀: нн҃ѣ разꙋмѣ́ю ѿ ча́сти, тогда́ же позна́ю, ꙗ҆́коже и҆ позна́нъ бы́хъ.
13Teraz więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy; lecz większa z nich jest miłość.
13Нн҃ѣ же пребыва́ютъ вѣ́ра, наде́жда, любы̀, трѝ сїѧ̑: бо́льши же си́хъ любы̀.
1Zmierzajcie do miłości. Zabiegajcie też o to, co duchowe, a najbardziej o to, abyście prorokowali.
1Держи́тесѧ любвѐ: ревнꙋ́йте же дꙋхѡ́внымъ, па́че же да прⷪ҇ро́чествꙋете.
2Kto bowiem mówi językami, nie do ludzi mówi, lecz do Boga; albowiem nikt go nie słucha, bo w duchu mówi rzeczy tajemne.
2Глаго́лѧй бо ѧ҆зы̑ки, не человѣ́кѡмъ глаго́летъ, но бг҃ꙋ: никто́же бо слы́шитъ, дꙋ́хомъ же глаго́летъ та̑йны:
3A prorokujący mówi do ludzi ku ich zbudowaniu, zachęcie i pokrzepieniu.
3прⷪ҇ро́чествꙋѧй же, человѣ́кѡмъ глаго́летъ созида́нїе и҆ ᲂу҆тѣше́нїе и҆ ᲂу҆твержде́нїе.
4Mówiący zaś językami siebie samego buduje, a prorokujący buduje Cerkiew.
4Глаго́лѧй (бо) ѧ҆зы̑ки себѐ зи́ждетъ, а҆ прⷪ҇ро́чествꙋѧй цр҃ковь зи́ждетъ.
5Chciałbym, abyście wy wszyscy mówili językami, ale jeszcze bardziej chciałbym, abyście prorokowali. Większy bowiem jest ten, co prorokuje, niż ten, co mówi językami. Chyba żeby je tłumaczył ku zbudowaniu Cerkwi.
5Хощꙋ́ же всѣ́хъ ва́съ глаго́лати ѧ҆зы̑ки, па́че же да прорица́ете: бо́лїй бо прⷪ҇ро́чествꙋѧй, не́жели глаго́лѧй ѧ҆зы̑ки, ра́звѣ а҆́ще (кто̀) сказꙋ́етъ, да цр҃ковь созида́нїе прїе́млетъ.
1Rzecze Pan taką przypowieść: podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, gospodarza, który wyszedł o świcie, aby wynająć pracowników do swojej winnicy.
1Речѐ гдⷭ҇ь при́тчꙋ сїю̀: ᲂу҆подо́бисѧ црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное человѣ́кꙋ домови́тꙋ, и҆́же и҆зы́де кꙋ́пнѡ {ѕѣлѡ̀} ᲂу҆́трѡ наѧ́ти дѣ́латєли въ вїногра́дъ сво́й,
2Umówiwszy się z pracownikami na denara za dzień, posłał ich do swojej winnicy.
2и҆ совѣща́въ съ дѣ́латєли по пѣ́нѧзю на де́нь, посла̀ и҆̀хъ въ вїногра́дъ сво́й.
3I wyszedłszy około trzeciej godziny, zobaczył innych stojących na rynku bezczynnie.
3И҆ и҆зше́дъ въ тре́тїй ча́съ, ви́дѣ и҆́ны стоѧ́щѧ на то́ржищи пра̑здны,
4I do tych rzekł: – Idźcie i wy do winnicy, a co będzie sprawiedliwe, dam wam.